Są na świecie istoty, które bardzo potrzebują naszej pomocy, ale nie potrafią same o nią poprosić.
Jest wśród nas ciche cierpienie, obok którego przechodzimy obojętnie.
Trzeba mieć wielkie sece, aby to cierpienie zauważyć i pomóc.
Uświadomiła nam to pani Marzanna Stachurska - wolontariuszka Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, która obudziała w nas potrzebę działania na rzecz tych najbardziej bebronnych istot - bezdomnych, porzuconych psów i kotów, których los mało kogo obchodzi.
Postanowiliśmy działać!
Zorganizowaliśmy happening pod nazwą "Moje serce najbardziej bezbronnym". Był Hyde-Park, gdzie każdy mógł wyrazić swój sprzeciw wobec nieludzkiego traktowania zwierząt, recytacje prozy, spotkanie z Basterem, psem pracującym w Straży Miejskiej i jego panem Arurem Łypem. Poznaliśmy dwie gimnazjlistki, które uratowały psy podczas wakacji w Białce (oj, polały się łezki). Obejrzeliśmy przedstawienie klasy VI b: "Czy kot przynosi pecha?" ( oj, pękaliśmy ze śmiechu).
Na kiermaszu sprzedawaliśmy upieczone własnoręcznie ciasteczka.
Dochód - 100 zł - przekazaliśmy na TOZ.
Może chociaż kilka osób przekonaliśmy, że trzeba pamiętać o zwierzakach?
|